Maszyna do szycia
Jak coś nie działa jak powinno, i Sinus to coś dorwie, to najpewniej rozkręci, skręci z powrotem, w sumie nic nie naprawi, ale jakoś potem będzie działało lepiej. Tym razem oberwało się prastarej maszynie do szycia marki Łucznik.
Otóż – szyjąc zostawiała pod materiałem straszliwe pętle z nitki, której żarła prawie że metry. No tak, patrzę, naciąg tejże nitki, takie pokrętełko po lewej stronie – niby ma ją przytrzymywać, a nie przytrzymuje, w ogóle luźny w cholerę, nie daje się docisnąć – no to rozkręcamy. Znalazłem w środku tajemniczy sworzeń, pręcik taki, który to wszystko trzymał na dystans, uniemożliwiając dokręcenie śrubki regulacyjnej na sprężynce. Wyjąłem drania, skręciłem, ustawiłem naciąg – maszyna szyje. Jeszcze czasem robi jakieś hece, ale szyje. Pierwsza połowa meczu – Sinus 1:0 Łucznik.
Przy okazji rozmowy z pewnym łebskim inżynierem, który na pamięć zna wszelkie szczegóły konstrukcji wszelkich możliwych maszyn i urządzeń, dowiedziałem się, że tenże pręcik zapewne miał regularnie popuszczać i zaciskać nić, i pewnie od środka korpusu maszyny jest – synchronicznie z ruchem igły – przez jakiś mimośród popychany. No, to dorwałem maszynę ponownie, tym razem rozkręcając korpus, a nie tylko mały gadżet ze sprężynką na wierzchu (przy okazji ukręcając żarówkę – kto by pomyślał, że ten typ należy najpierw lekko docisnąć, a potem dopiero przekręcić?) - i zaglądam. Faktycznie! Pręcik jest popychany jakąś dźwigienką! Jednak nie związaną nijak z wałkiem napędu maszyny… tylko dociskaną przez wajchę, która podnosi i opuszcza stopkę maszyny. Ręce mi opadły, wsadziłem pręcik na powrót na miejsce, skręciłem i omal nie oplułem na pożegnanie. Druga połowa – Sinus 1:1 Łucznik.
Otóż pręcik ów po prostu wymusza kompletne poluźnienie nitki, gdy maszyna jest “na luzie”. A wycofuje się, powodując złapanie nitki z ustalonym naciskiem, gdy opuści się stopkę aby szyć.
A ja jestem debilem.
Ale przynajmniej wiem, co maszyna ma w środku. Ha!








22 March 2010 at 1:06 PM
Pozdrowienia od starego kumpla z rembertowa dla dawnego maxxxa od dawnego viperka hehe. Co to z tym pluciem na pożegnanie??! Miało być bez agresji wg opisu na blogu.. ……dżizzz, na ulicy to bym Cię chyba nie poznał.