Friday, 22th day of January, Anno Demoni MMX, at 23:44

Maszyna do szycia

Jak coś nie działa jak powinno, i Sinus to coś dorwie, to najpewniej rozkręci, skręci z powrotem, w sumie nic nie naprawi, ale jakoś potem będzie działało lepiej. Tym razem oberwało się prastarej maszynie do szycia marki Łucznik.

Otóż – szyjąc zostawiała pod materiałem straszliwe pętle z nitki, której żarła prawie że metry. No tak, patrzę, naciąg tejże nitki, takie pokrętełko po lewej stronie – niby ma ją przytrzymywać, a nie przytrzymuje, w ogóle luźny w cholerę, nie daje się docisnąć – no to rozkręcamy. Znalazłem w środku tajemniczy sworzeń, pręcik taki, który to wszystko trzymał na dystans, uniemożliwiając dokręcenie śrubki regulacyjnej na sprężynce. Wyjąłem drania, skręciłem, ustawiłem naciąg – maszyna szyje. Jeszcze czasem robi jakieś hece, ale szyje. Pierwsza połowa meczu – Sinus 1:0 Łucznik.

Przy okazji rozmowy z pewnym łebskim inżynierem, który na pamięć zna wszelkie szczegóły konstrukcji wszelkich możliwych maszyn i urządzeń, dowiedziałem się, że tenże pręcik zapewne miał regularnie popuszczać i zaciskać nić, i pewnie od środka korpusu maszyny jest – synchronicznie z ruchem igły – przez jakiś mimośród popychany. No, to dorwałem maszynę ponownie, tym razem rozkręcając korpus, a nie tylko mały gadżet ze sprężynką na wierzchu (przy okazji ukręcając żarówkę – kto by pomyślał, że ten typ należy najpierw lekko docisnąć, a potem dopiero przekręcić?) - i zaglądam. Faktycznie! Pręcik jest popychany jakąś dźwigienką! Jednak nie związaną nijak z wałkiem napędu maszyny… tylko dociskaną przez wajchę, która podnosi i opuszcza stopkę maszyny. Ręce mi opadły, wsadziłem pręcik na powrót na miejsce, skręciłem i omal nie oplułem na pożegnanie. Druga połowa – Sinus 1:1 Łucznik.

Otóż pręcik ów po prostu wymusza kompletne poluźnienie nitki, gdy maszyna jest “na luzie”. A wycofuje się, powodując złapanie nitki z ustalonym naciskiem, gdy opuści się stopkę aby szyć.

A ja jestem debilem.

Ale przynajmniej wiem, co maszyna ma w środku. Ha!

Jeden komentarz:

  1. dawniej viper (dość dawno temu)

    Pozdrowienia od starego kumpla z rembertowa dla dawnego maxxxa od dawnego viperka hehe. Co to z tym pluciem na pożegnanie??! Miało być bez agresji wg opisu na blogu.. ……dżizzz, na ulicy to bym Cię chyba nie poznał.

Skomentuj

Jeżeli zaglądasz tu często, zarejestruj lub zaloguj się dla wygody.