Sokole Oko nas widzi…

Zacznę bezspoilerowo.

“Eagle Eye” to kawał dobrej sensacji. Ciekawy scenariusz, dziury w logice bardzo nieliczne, akcja wartka, postacie sensowne. Iść warto.

A teraz spoilery.

Był sobie “Portal”, ze złośliwą mendą GLaDOS gadającą ze wszystkich głośników.

Było sobie “I Love Bees”, z dzwoniącymi telefonami i dziwnymi poleceniami z nich płynącymi.

Była sobie “Szklana Pułapka 4.0”, z wszechobecnymi hakerami kontrolującymi dowolne urządzenia elektryczne.

Dodać to wszystko, zmiksować zacnie, i wyjdzie “Eagle Eye”.

Co można zarzucić filmowi? No niestety, jak zwykle, trochę nielogiki. Dlaczego do pary dla bohatera-bliźniaka dawać kobietę, skoro wiadomo, że trudna sytuacja może ich zbliżyć i kobieta odmówi zastrzelenia mężczyzny? Odkąd to poświęcenie na oko 200-osobowej publiczności składającej się m.in. z kobiet i dzieci jest spokojnie wykalkulowaną stratą, wliczoną by ubić 12 senatorów z prezydentem, za śmierć 19 losowych ofiar ataków? Po co snuć gigantyczne przedsięwzięcie, jak można po prostu zrzucić Air Force One czy popsuć hamulce samochodu prezydenckiego albo jakiejś ciężarówki z przeciwka? Po co wybijać całą piramidkę dowodzenia, gdy to tylko prezydent wykazał się radosnym szarpaniem za cyngiel rakiet? Powiedziałbym, że GLaDOS takiego błędu by nie popełniła. W ogóle, Aria przy GLaDOS to mała rozkapryszona dziewczynka w blaszanym pudełku ;P

This was a triumph…

CategoriesKrytycznieTags

filmy


1. => Sokole Oko nas widzi...
2. Hellboy 2 czyli kawior z coca-colą
< >
cloud: accor:

Group1

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Connect with Facebook

Security Code: