Minąłem się z powołaniem?

Ostatnio ciągle coś naprawiam, aż ku swemu zdziwieniu. Naprawdę wolę kompy oprogramowywać, a nie lutować im podzespoły… ^^;

  • Parę dni temu wziąłem i naprawiłem laptopa znajomej – konkretnie poprawiłem uszkodzone gniazdo zasilania. Sposób, w jaki nastąpiło uszkodzenie, był jednak dziwaczny: otóż z gniazda wypadł centralny bolec, na skutek chyba przegrzania albo czort wie czego jeszcze. Rozkręciłem zatem laptopka – Fujitsu-Siemens Amilo cośtam – najzupełniej na części (bo inaczej się nie dało), i – nie mogąc wylutować z płyty gniazda zasilania – po prostu wkręciłem weń od tylca śrubkę ze zdartym gwintem. Oto nowy bolec. Horror techniczny. Ale działa.
  • W tym samym laptopie rozpadło się gniazdo słuchawkowe – pękło plastikowe kółeczko zewnętrzne takie, i się poprzesuwały blaszki w środku. Ponaginałem je trochę, żeby się trzymały, te co miały stykać to zalałem cyną… Trzyma się. Horror kolejny. Ale działa.
  • W kompie teścia występował ciekawy objaw – otóż płyta główna ruszała dopiero po jakiejś minucie od włączenia. Pierwsze włączenie – wiatraczki ruszały, ale nie POST nie szedł. Minutę później zresetować – POST idzie, wszystko śmiga. Przyjrzałem się i co widzę? Wybrzuszone cztery kondensatory, z czego jeden nawet trochę popuścił elektrolit. Oj, niedopsz. No to wysyłamy teścia po nowe kondensatory do elektronika, bierzemy lutownicę, klniemy trochę bo prawie nie grzeje mimo napisu “100W” na obudowie, “naprawiamy” drugą lutownicę (miała tylko pęknięty grot, to nie powód, żeby ją wyrzucać przecież)… Po parunastu minutach męczenia się z za lepką i za grubą cyną – chodzi. Moja pierwsza naprawiona płyta główna! 🙂
cloud: accor:

Group1

One Reply to “Minąłem się z powołaniem?”

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Connect with Facebook

Security Code: