Rowerem wzdłuż Bałtyku 2010

Po raz trzeci już wybrałem się nad morze. Po co? – często słyszę takie pytanie. Czemu nie inną trasą? Otóż z wielu powodów: nie ma wielu górek i dołków, więc jest to trasa bardzo łatwa technicznie, a żaden ze mnie hardkor. Asfalt przez znaczną większość czasu, więc pedałować łatwiej. Powietrze nadmorskie przyjemne. Gdzie indziej miałbym jechać – w góry? Nie na moje siły, nie jestem masochistą. Na Mazury? To prędzej rowerem wodnym. Ogólnie przez kraj? No gdzie, Łódź-Poznań? Nuda. A nad morzem – co wszak dla mnie istotne – od automatów tanecznych aż się roi. Dlatego pruję wzdłuż Bałtyku po raz trzeci.

Continue reading “Rowerem wzdłuż Bałtyku 2010”

Szlakiem automatów nadmorskich – edycja 2

No i się stało – pojechałem znowu, popedałowałem trochę, i wróciłem. Przejechałem, zgodnie z planem, wybrzeże (tym razem) od zachodu – Międzyzdroje – po wschód – Hel. Wszelkie napotkane automaty do gier muzycznych zostały skrupulatnie spisane, wedle założeń wycieczki, i zostaną równolegle na Krokmanię oraz DDR Poland wywieszone, wraz z mapką rozmieszczenia maszyn.

Uwaga: długie, szczegółowe i pełne anegdotek z podróży. Tak, żebym więcej nie zapomniał, komu o czym opowiadałem… ;P
Continue reading “Szlakiem automatów nadmorskich – edycja 2”

Skromna przebieżka na Stokłosy

Dane wejściowe: Sinus w centrum Warszawy.

Dane pomocnicze: Aili za godzinę kończy zajęcia koło metra Stokłosy.

Co robi świeży pogromca 500-kilometrowej trasy rowerem? Szpanuje kondycją i biegnie sobie truchcikiem przez pół Warszawy. Godzina i 10 kilometrów padło. Ciekawe, jak ja jutro rano wstanę…

Relacja – dzień 7: niedziela, 6.07.08

Pobudki w Pomiocie okazały się dość typowo wczesne – szósta i już jestem na nogach. Zwinąłem Pomiot po raz ostatni, pożegnałem szefostwo pola namiotowego, i ruszyłem w ostatni etap. Cel – Świnoujście, po drodze zahaczając o kilka miejscowości: nieduży Rewal, nieźle zatłoczone Pobierowo, mały Dziwnówek na skrzyżowaniu trasy dziwnowskiej i szczecińskiej, spory i nieludzko zapchany automatami Dziwnów (dwie “Krokmanie”, PIU EXCEED i dwa nowiutkie PIU NX2), aż wreszcie Międzyzdroje, spore, lecz nieurodzajne.

Continue reading “Relacja – dzień 7: niedziela, 6.07.08”

Relacja – dzień 5: piątek, 4.07.08

Miałem sobie zrobić dzień odpoczynku, z racji, iż i tak miałem dwa dni zapasu – a tu figa! Jak mnie przemiła kuzynka namówiła na “taką króciutką” wycieczkę rowerową, tak skończyło się nabiciem dodatkowych prawie 40 km na liczniku… Znalezisko w postaci paru automatów w Sarbinowie zrekompensowało straty moralne 🙂