Minąłem się z powołaniem? | |
Ostatnio ciągle coś naprawiam, aż ku swemu zdziwieniu. Naprawdę wolę kompy oprogramowywać, a nie lutować im podzespoły… ^^;
TechniczniePiątek, 22 kwietnia roku bezpańskiego MMXI
Ostatnio ciągle coś naprawiam, aż ku swemu zdziwieniu. Naprawdę wolę kompy oprogramowywać, a nie lutować im podzespoły… ^^; Środa, 16 lutego roku bezpańskiego MMXI
Niestety, ten wpis nie jest dostępny po polsku. Środa, 24 listopada roku bezpańskiego MMX
Niestety, ten wpis nie jest dostępny po polsku. Sobota, 11 września roku bezpańskiego MMX
Mam ci ja taki stareńki keyboard Yamaha PSR-330. Od jakiegoś czasu stał i się kurzył, bo jak tu grać na czymś, co po jakichś kilkunastu sekundach od włączenia się zawiesza, wyświetla jakieś krzaki na ekranie, i ewentualnie wydaje jakiś nieskoordynowany pisk? Wziąłem śrubokręt i… do roboty. Sobota, 17 kwietnia roku bezpańskiego MMX
Jak zwykle udaną naprawą wypada się pochwalić. Tym razem poszczęściło się starusieńkiemu Lifebookowi, w którym tajemniczo milczały głośniki. (more…)Piątek, 22 stycznia roku bezpańskiego MMX
Jak coś nie działa jak powinno, i Sinus to coś dorwie, to najpewniej rozkręci, skręci z powrotem, w sumie nic nie naprawi, ale jakoś potem będzie działało lepiej. Tym razem oberwało się prastarej maszynie do szycia marki Łucznik. Środa, 28 października roku bezpańskiego MMIX
Gmail mnie nie lubi. Uwziął się, że maile z mojego IP (jakiekolwiek teraz w Netii bym nie dostał) będzie traktował jako spam, i już z SMTPa mnie odsyła precz. No to, pomyślałem, ja cię załatwię, draniu. Wpisałem sobie w /var/qmail/control/smtproutes: Cóż było robić… napisałem własnego patcha. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Oto mój patch. Oczywiście jeszcze o /var/qmail/control/smtproutes było trzeba zadbać: I teraz działa.
Środa, 12 sierpnia roku bezpańskiego MMIX
Netia sfailowała z wyborem firmy kurierskiej. Wręczyli mój router-AP firmie DPD. Kurier w czwartek (7.08) chciał się umówić na odbiór, ale jeszcze byłem poza Warszawą. Jeszcze zadzwonił w poniedziałek, ale nie zdążyłem odebrać komórki – trzy dzwonki, tak na oko, i dzwoniący się rozłączył, a dzwonił z zastrzeżonego, więc nie mogłem oddzwonić. Dziś się zaś dowiaduję, że firma kurierska już zwróciła przesyłkę nadawcy jako niedostarczoną! Nie minęło jeszcze “przepisowych” 7 dni, i kurier tylko raz tak naprawdę szczerze próbował się umówić na odbiór… Musiałem Netię pogonić, żeby znowu wysłali ustrojstwo, i to już nie firmą DPD, ale to zajmie jeszcze ze 2-3 dni. Tymczasem – Polak nie cielę, sobie poradzi. Stary neostradowy modem Sagem F@st 800 bardzo ładnie Netię też obsługuje, także sieć już mam. Śliczne 4 mbit / 500 kbit. I to taniej, niż 1 mbit / 256 kbit w neozdradzie ;P Środa, 12 sierpnia roku bezpańskiego MMIX
Przenoszę się właśnie z neostrady tepsowej na netiowy 4mbit – lecz oto znalazłem się w kuriozalnym punkcie. 1 sierpnia wygasła mi umowa z TPSA na neostradę. Sieć padła szybciutko, livebox się nie łączy, prawidłowo. Tegoż samego dnia, wedle umowy, moje łącze miała przejąć Netia – na mocy jakiejś umowy między operatorami o uwolnienie czegoś tam – nie wiem, pewnie i przejęła. 12 sierpnia mieli mi włączyć usługę sieciową, mój wymarzony 4mbit – ale kurier się spóźnia, na dodatek jeszcze ja zgubiłem dowód i mogą być jaja z legitymowaniem się… Dzwonię zatem na netiową infolinię i potwierdzam, że od biedy można z ich internetu korzystać nawet starym Sagemem od neostrady, bo to też ADSL i nawet na tych samych co neo parametrach. Sagema nie zmusiłem do pracy, no to odpakowałem już zapakowanego do zwrotu liveboxa. I tu – niespodzianka. Livebox się zsynchronizował… ZALOGOWAŁ na moje dane neostradowe… i dostałem stary adres IP z puli neostrady! Czyli – mam cały czas neostradę, choć łącze już jest pod kontrolą Netii i z TPSA nie wiąże mnie już zupełnie nic. Hm, to może ja ten internet netiowy zawieszę i będę miał neo za darmo, skoro TPSA o mnie zapomniała? Albo co? Ale jajo, co? Poniedziałek, 20 lipca roku bezpańskiego MMIX
Popsuła mi się klejownica – najtańsza tandeta, to się nie dziwię, że się wzięła i uszkodziła. Ot, drucik się wziął i urwał od elementu grzewczego, który – oczywiście – rozłożyłem, zacisnąłem na nowo, i złożyłem. Tenże element jednakże mnie zdumiał: otóż całe “serce” klejowniczki stanowią dwie miedziane blaszki, przypięte wprost do kabla od 220V, przedzielone (pękniętym, u mnie) kawałkiem jakiegoś kamieniopodobnego materiału. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||