Technicznie

Piątek, 22 kwietnia roku bezpańskiego MMXI
 

Minąłem się z powołaniem?

 

Ostatnio ciągle coś naprawiam, aż ku swemu zdziwieniu. Naprawdę wolę kompy oprogramowywać, a nie lutować im podzespoły… ^^;

(more…)

Środa, 16 lutego roku bezpańskiego MMXI
 

Sdfsdfsdfsdf, or creative process dilemma.

 

I have a lot on my mind sometimes. A lot of ideas, concepts, schemes, schemas, tiny pieces of information to tack onto something else – and I need to get all that out of my head, before I forget it. In theory, there are mindmapping tools that help with that – but in reality it’s not all that easy. Common software pitfalls plague me to no end.

(more…)

Środa, 24 listopada roku bezpańskiego MMX
 

Why WoW Graphics Suck (or how easily they could be improved)

 

Everyone knows WoW has graphics dating back to 2004. Sure, new graphics are added, and many new weapons, armour and areas have received the high-poly and high-res-texture treatment… But not the old characters, no, no.

Blizzard claims they’re not planning on increasing the polycount on characters, as that would strain older computers too much (but they’re happy adding polys to weapons and armor, largely replacing much of the low-poly characters, so that logic fails here). However, would they really need to increase the POLYCOUNT, of all things?

How about some normal maps, hello?

(more…)

Sobota, 11 września roku bezpańskiego MMX
 

Yamaha PSR-330 and mysterious freeze-ups

 

I recently got pissed at my old Yamaha PSR-330 keyboard, that kept freezing up within a few seconds after being switched on. I grabbed a screwdriver and got to work.

(more…)

Sobota, 17 kwietnia roku bezpańskiego MMX
 

Głuchy notebook Fujitsu-Siemens Lifebook i udana amputacja

 

Jak zwykle udaną naprawą wypada się pochwalić. Tym razem poszczęściło się starusieńkiemu Lifebookowi, w którym tajemniczo milczały głośniki.

(more…)

Piątek, 22 stycznia roku bezpańskiego MMX
 

Maszyna do szycia

 

Jak coś nie działa jak powinno, i Sinus to coś dorwie, to najpewniej rozkręci, skręci z powrotem, w sumie nic nie naprawi, ale jakoś potem będzie działało lepiej. Tym razem oberwało się prastarej maszynie do szycia marki Łucznik.

(more…)

Środa, 28 października roku bezpańskiego MMIX
 

Emacsem przez Sendmail, czy raczej Qmailem na Gmaila

 

Gmail mnie nie lubi. Uwziął się, że maile z mojego IP (jakiekolwiek teraz w Netii bym nie dostał) będzie traktował jako spam, i już z SMTPa mnie odsyła precz. No to, pomyślałem, ja cię załatwię, draniu. Wpisałem sobie w /var/qmail/control/smtproutes:
:smtp.gmail.com
Ale nie, figa, to samo. Na jakiejś przydatnej stronce przeczytałem, że to trzeba w pełni poprawnie, przez TLS, z hasłem i w ogóle. Ale tu niespodzianka – goły qmail, z pakietu netqmail-1.05, nie zna sztuczek ze STARTTLS ani podobnych, ba, nie ma nawet łatki “remote-auth”, pozwalającej mu podawać poświadczenia przy przesyłaniu poczty gdzieś dalej! No ale nic to, walczymy. Instaluję netqmail-1.06, łatam netqmail-1.05-tls-smtpauth-20070417.patch, aby nauczyć qmaila TLSa i SMTP-AUTH (poszło pięknie), łatam qmail-remote-auth.patch, aby qmail-remote umiał logować się jak zwykły MUA… I co? I dupa! Patch był do starszego qmaila, albo na innym poziomie patchowania, cokolwiek. Nie pasuje i już.

Cóż było robić… napisałem własnego patcha. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Oto mój patch.

Oczywiście jeszcze o /var/qmail/control/smtproutes było trzeba zadbać:
:smtp.gmail.com:587 user@gmail.com password

I teraz działa.

 Here’s the long story cut short: If you’re trying to get qmail to have both TLS, SMTP-AUTH and remote-auth capabilities, just install netqmail-1.06, patch it with the netqmail-1.05-tls-smtpauth-20070417.patch, and then apply my patch instead of the vanilla qmail-remote-auth.patch which doesn’t work with a tls-smtpauth patch under it. Done.

Środa, 12 sierpnia roku bezpańskiego MMIX
 

No to mamy 4 mbit :]

 

Netia sfailowała z wyborem firmy kurierskiej. Wręczyli mój router-AP firmie DPD. Kurier w czwartek (7.08) chciał się umówić na odbiór, ale jeszcze byłem poza Warszawą. Jeszcze zadzwonił w poniedziałek, ale nie zdążyłem odebrać komórki – trzy dzwonki, tak na oko, i dzwoniący się rozłączył, a dzwonił z zastrzeżonego, więc nie mogłem oddzwonić. Dziś się zaś dowiaduję, że firma kurierska już zwróciła przesyłkę nadawcy jako niedostarczoną! Nie minęło jeszcze “przepisowych” 7 dni, i kurier tylko raz tak naprawdę szczerze próbował się umówić na odbiór… Musiałem Netię pogonić, żeby znowu wysłali ustrojstwo, i to już nie firmą DPD, ale to zajmie jeszcze ze 2-3 dni.

Tymczasem – Polak nie cielę, sobie poradzi. Stary neostradowy modem Sagem F@st 800 bardzo ładnie Netię też obsługuje, także sieć już mam. Śliczne 4 mbit / 500 kbit. I to taniej, niż 1 mbit / 256 kbit w neozdradzie ;P

Środa, 12 sierpnia roku bezpańskiego MMIX
 

Pielgrzymka z neostrady do netii

 

Przenoszę się właśnie z neostrady tepsowej na netiowy 4mbit – lecz oto znalazłem się w kuriozalnym punkcie.

1 sierpnia wygasła mi umowa z TPSA na neostradę. Sieć padła szybciutko, livebox się nie łączy, prawidłowo. Tegoż samego dnia, wedle umowy, moje łącze miała przejąć Netia – na mocy jakiejś umowy między operatorami o uwolnienie czegoś tam – nie wiem, pewnie i przejęła.

12 sierpnia mieli mi włączyć usługę sieciową, mój wymarzony 4mbit – ale kurier się spóźnia, na dodatek jeszcze ja zgubiłem dowód i mogą być jaja z legitymowaniem się… Dzwonię zatem na netiową infolinię i potwierdzam, że od biedy można z ich internetu korzystać nawet starym Sagemem od neostrady, bo to też ADSL i nawet na tych samych co neo parametrach.

Sagema nie zmusiłem do pracy, no to odpakowałem już zapakowanego do zwrotu liveboxa.

I tu – niespodzianka. Livebox się zsynchronizował… ZALOGOWAŁ na moje dane neostradowe… i dostałem stary adres IP z puli neostrady!

Czyli – mam cały czas neostradę, choć łącze już jest pod kontrolą Netii i z TPSA nie wiąże mnie już zupełnie nic. Hm, to może ja ten internet netiowy zawieszę i będę miał neo za darmo, skoro TPSA o mnie zapomniała? Albo co?

Ale jajo, co? :D

Poniedziałek, 20 lipca roku bezpańskiego MMIX
 

Naprawiłem klejownicę

 

Popsuła mi się klejownica – najtańsza tandeta, to się nie dziwię, że się wzięła i uszkodziła. Ot, drucik się wziął i urwał od elementu grzewczego, który – oczywiście – rozłożyłem, zacisnąłem na nowo, i złożyłem. Tenże element jednakże mnie zdumiał: otóż całe “serce” klejowniczki stanowią dwie miedziane blaszki, przypięte wprost do kabla od 220V, przedzielone (pękniętym, u mnie) kawałkiem jakiegoś kamieniopodobnego materiału.
Tu moje pytanie do kogokolwiek, kto się zna: cóż to za ledwie przewodzące, grzejące się ładnie, pieroństwo?