Rowerem wzdłuż Bałtyku 2010

Po raz trzeci już wybrałem się nad morze. Po co? – często słyszę takie pytanie. Czemu nie inną trasą? Otóż z wielu powodów: nie ma wielu górek i dołków, więc jest to trasa bardzo łatwa technicznie, a żaden ze mnie hardkor. Asfalt przez znaczną większość czasu, więc pedałować łatwiej. Powietrze nadmorskie przyjemne. Gdzie indziej miałbym jechać – w góry? Nie na moje siły, nie jestem masochistą. Na Mazury? To prędzej rowerem wodnym. Ogólnie przez kraj? No gdzie, Łódź-Poznań? Nuda. A nad morzem – co wszak dla mnie istotne – od automatów tanecznych aż się roi. Dlatego pruję wzdłuż Bałtyku po raz trzeci.

Continue reading “Rowerem wzdłuż Bałtyku 2010”