What’s in the box?

Sometimes all it takes to find out whether people think alike is to ask a simple specific question. They’ll either respond naturally with some answer they think is right, or the One And Only Answer Right For You.

So, here’s my question: What’s in the box?

Emacsem przez Sendmail, czy raczej Qmailem na Gmaila

Gmail mnie nie lubi. Uwziął się, że maile z mojego IP (jakiekolwiek teraz w Netii bym nie dostał) będzie traktował jako spam, i już z SMTPa mnie odsyła precz. No to, pomyślałem, ja cię załatwię, draniu. Wpisałem sobie w /var/qmail/control/smtproutes:
:smtp.gmail.com
Ale nie, figa, to samo. Na jakiejś przydatnej stronce przeczytałem, że to trzeba w pełni poprawnie, przez TLS, z hasłem i w ogóle. Ale tu niespodzianka – goły qmail, z pakietu netqmail-1.05, nie zna sztuczek ze STARTTLS ani podobnych, ba, nie ma nawet łatki “remote-auth”, pozwalającej mu podawać poświadczenia przy przesyłaniu poczty gdzieś dalej! No ale nic to, walczymy. Instaluję netqmail-1.06, łatam netqmail-1.05-tls-smtpauth-20070417.patch, aby nauczyć qmaila TLSa i SMTP-AUTH (poszło pięknie), łatam qmail-remote-auth.patch, aby qmail-remote umiał logować się jak zwykły MUA… I co? I dupa! Patch był do starszego qmaila, albo na innym poziomie patchowania, cokolwiek. Nie pasuje i już.

Cóż było robić… napisałem własnego patcha. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Oto mój patch.

Oczywiście jeszcze o /var/qmail/control/smtproutes było trzeba zadbać:
:smtp.gmail.com:587 user@gmail.com password

I teraz działa.

 Here’s the long story cut short: If you’re trying to get qmail to have both TLS, SMTP-AUTH and remote-auth capabilities, just install netqmail-1.06, patch it with the netqmail-1.05-tls-smtpauth-20070417.patch, and then apply my patch instead of the vanilla qmail-remote-auth.patch which doesn’t work with a tls-smtpauth patch under it. Done.

Cud w Sokółce Investigation

Od paru dni niektóre media buczą cicho o tzw. “cudzie w Sokółce“, gdy rzekomo upuszczony na podłogę kawałek konsekrowanej hostii tajemniczo zamienił się w jakąś czerwoną tkankę.

A ja się pytam – gdzie jest policja? Gdy w jakimś budynku znajdują przechowywany w naczyniu kawałek ludzkiej tkanki, zazwyczaj wkracza prokurator, są badania DNA w celu ustalenia tożsamości osoby, od której pochodzi owa tkanka, interesuje się też wydział do walki z sektami, podejrzewając morderstwo rytualne… A u nas co? Cud! Módlmy się!

Choć, w sumie, policja mogłaby mieć nieźle utrudnione zadanie. Wszak czy DNA jakiegoś Żyda sprzed 2000 lat mamy w jakiejś bazie DNA?

Gilu Grissomie, Horatio Caine’ie, Macu Taylorze, gdzie jesteście…