Sinus poszedł na łatwiznę.

Zamiast szlifować swój własny engine “personalnych publikacji”, postawił sobie najzwyklejszego wordpressa. Chyba tylko po to, żeby zarazem docenić swoje dotychczasowe wytwory i powytykać wordpressowi niedociągnięcia, a zarazem zwątpić na widok ilości rzeczy jednak w wordpressie zrobionych… Anyway, można czytać.